Polska przegrała w tie-breaku finał siatkarskiego turnieju w Halle
20 stycznia 2008
Rosjanki wywalczyły promocja do Igrzysk Olimpijskich w ciągu turnieju kwalifikacyjnego w niemieckim Halle. W finale zawodów pokonały one Polskę 3:2. Tie-break puder dramatyczny przebieg. Biało-czerwone prowadziły w nim 4:1, by zawieruszyć siedem punktów z rzędu, które dały przeciwniczkom poważny pieniądze do odniesienia zwycięstwa.
Marco Bonitta desygnował w wyjściowym ustawieniu Małgorzatę Glinkę, Katarzynę Skowrońską-Dolatę, Milenę Sadurek, Eleonorę Dziękiewicz, Annę Barańską, Maszę Liktoras zaś Mariolę Zenik. w porównaniu tedy do półfinału na ławce znalazła się Katarzyna Gajgał. Po drugiej stronie siatki największą uwagę przyciągała Ekaterina Gamova, rozgrywająca sławny turniej nasz agregat znakomicie zdawał sobie sprawę, że trzeba maksymalnie ograniczyć jej niwa do popisu.
Dla obydwu ekip nadrzędnym celem było uzyskanie awansu do Igrzysk Olimpijskich, z tej przyczyny w pierwszym secie zobaczyliśmy esencję siatkówki. Polki i Rosjanki zmieniały się na prowadzeniu co chwilę, przedstawiając sobie kolejne argumenty po bilet do Pekinu. Dopiero po drugiej przerwie technicznej zarysowała się zwierzchnictwo naszych oponentek. Wypracowały sobie one trzy punkty ponad Polkami, jednakowoż nie oznaczało to wcale, że wynik jest sprawą zamkniętą. Chwilę potem biało-czerwone zablokowały trzy baty kolejno Rosjanki, doprowadzając do remisu (20:20). Zabrakło im natomiast siły rażenia w ofensywie. Rosjanki objęły prowadzenie w meczu, natomiast zapowiadał się jeszcze bezlik emocji.
Po drugiej partii w asertywność w lepszych nastrojach poprzedni siatkarki Rosji, które zdołały okazać się z poważnych opresji. Przegrywały wprzódy pięcioma punktami, by w końcówce zniwelować straty i zdobyć drugiego seta Polskiej drużynie brakowało asertywność ataków z prawego skrzydła. Glinka potrzebowała wsparcia. Ważna była podobnie jak stabilność w polu zagrywki.
Polki nie miały wprzódy nic do stracenia, z tej przyczyny Bonitta zdecydował się zafundować na Skowrońską-Dolatę, Glinkę i Podolec w jednym ustawieniu. pospiesznie przyniosło to wynik Przy drugiej przerwie technicznej Polska prowadziła 16:8. Olbrzymia była w tym zasługa bloku, kto znalazł w końcu fortel na Gamovą. Ta myliła się trafienie za razem, a nasze siatkarki przybliżały się do zdobycia kontaktowego seta Po ataku ze środka Dziękiewicz pogrom Rosjanek w trzecim secie stał się faktem (25:11). Polki wróciły do gry! Niesione zwycięstwem super weszły w czwartego seta, jednakowoż rywalki ani trochę zamierzały machać ręką Giovanni Caprara wrócił do żelaznego ustawienia. Opłaciło się to Rosji. Wyszła ona na prowadzenie w drugiej fazie seta, wywierając presję na naszej reprezentacji. odzew biało-czerwonych była wymierna - szóstka punktów kolejno Szły jak burza. seta zakończyło przytomne przekłucie "Skowronka", tedy tie-break musiał zdecydować o zwycięstwie w turnieju.
I zaczęliśmy odliczać kolejne oczka dzielące nas od Pekinu. Glinka wyczyniała cuda! Trafiała z każdej pozycji, nawet w najtrudniejszych sytuacjach. natomiast i tie-break puder wyjątkową historię. Przy zmianie stron przegrywaliśmy 5:8. Przy stanie 5:10 o okres poprosił Bonitta. Emanował spokojem, niemal czuł, że straty mogą zatrzymać się odrobione. natomiast no się nie stało. Rosjanki okazały się lepsze, a Polki dostaną jeszcze jedną szansę w turnieju interkontynentalnym, kto zostanie rozegrany w dniach 17-25 maja w Japonii.
Polska - Rosja (25:23, 22:25, 25:11, 22:25, 11:15)