Raport po tragedii w "Halembie"
"Przy moim 25-letnim doświadczeniu zawodowym po cios zwierzchni spotkałem się z sytuacją, w której w jednym miejscu aż tyle chłosta zostały naruszone przepisy. wobec winnych niechybnie nie będzie żadnej taryfy ulgowej" - stwierdził Piotr Buchwald, prowadzący komisji.
Wg ekspertów ściana wydobywcza była nieprawidłowo przygotowana do likwidacji, prace niedobrze nadzorowane, nieprzestrzegane przepisy BHP i całkowity absencja profilaktyki zagrożeń.
Komisja Wyższego Urzędu Górniczego ustaliła, że za tragedię w kopalni Helemba, dokąd zginęło 23 górników jest winne 19 osób, które naruszyły prawa i przepisy kopalni. Na liście winnych znajduje się podobnie jak ścisłe szefostwo kopalni.
Komisja potwierdziła przypuszczenia, że w korytarzu na 1030 metrach pod ziemią było przekroczone stężenie metanu a czujniki metanometrii dotychczasowy ustawione w prądzie powietrza i wskazywały tym samym nieprawidłowe wyniki. Stwierdzono również, że w powietrzu dotychczasowy obecne gazy wybuchowe.
"To ewidentne wykroczenie zasad techniki górniczej" - powiedział Piotr Litwa, wiceprezes Wyższego Urzędu Górniczego.
Krzysztof Cybulski z Kopalni Doświadczalnej "Barbara" stwierdził, że w razie nie zginęło by tylu ludzi o ile nie późniejszy detonacja pyłu węglowego, kto spowodował falę uderzeniową pędzącą z szybkością 800 metrów na sekundę. kurz winien egzystować neutralizowany pyłem kamiennym jednak w nie robiono tego.
W raporcie nie podano konkretnej przyczyny zapłonu. Stwierdzono jedynie, że nie dotychczasowy to m.in. roboty spawalnicze azali zapalony skręt Przypuszcza się, ze mogła to egzystować iskra elektryczna. Z badań przeprowadzonych w maju na przestrzeni wizji lokalnej wynika, że zainstalowane pod niwa urządzenia elektryczne dotychczasowy w nienajlepszym stanie.
Raport zawiera podobnie jak zarzuty dotyczące organizacji robót. Dotyczą one zalegającej na chodnikach podziemnych wyjmowanej ze ścian obudowy zmechanizowanej, która powinna utrzymywać się przetransportowana na powierzchnię.
Winnym tragedii grozi zakaz pracy na stanowiskach kierowniczych i dozorze górniczym do dwóch lat.
"Są określone zarzuty, wnioski komisji i prokuratury. pracodawca nie pozostaje wobec tego niezdolny do odczuwania i w razie jaskrawego naruszenia obowiązków pracowniczych rozwiązanie jest owszem jedno - dyscyplinarne zwolnienie z pracy" - poinformował Zbigniew Madej, przedstawiciel prasowy Kompanii Węglowej. Powiedział także, że niektórzy pracownicy są wprzódy na emeryturze no w jaki sposób np. dotychczasowy dyrektor kopalni.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi podobnie jak gliwicka prokuratura okręgowa "której wnioski są w dużej części zgodne z raportem WUG" - poinformował Michał Szułczyński, przedstawiciel prasowy prokuratury. Prokuratura, w jaki sposób na razie, postawiła zarzuty czterem osobom (dwie aresztowano) oceniając dowody w tej sprawie jako "mocne". Zarzuty w sprawie dotyczą m.in. fałszowania dokumentacji i narażania życia pracowników. Grozi im natomiast mandat pozbawienia wolności do lat ośmiu.