Błędne opisy na wrocławskich automatach biletowych
Małgorzata Bojczuk z firmy zajmującej się automatami tłumaczy: "Napisy robiła osoba, która miała odpowiednie przejście i nikt jej nie sprawdzał". Jan Korsak z Polskiej Izby Turystycznej dodaje, że "ktoś, jaki umie dostarczyć żywność takie automaty, niechybnie sobie poradzi, ale powinno się uniknąć rażące błędy. Wrocław nie zasługuje na to, by narażać się na sarkazm z takiego powodu". Zgodnie z obietnicami białogłowa Bojczuk błędy zostaną usunięte: "Jesteśmy już w czasie korekty. Tym pospołu napisy kontrolować będzie więcej osób. Nowe instrukcje powinny się pojawić pod basta miesiąca" mówi Małgorzata Bojczuk z firmy Merona.
Oprócz błędów w nazwach linii istnieje również błąd w przetłumaczeniu zdania "Naciśnij klawisz z numerem biletu", co zostało przetłumaczone na "Wybierz bilet. Naciśnij prawy przycisk". wpis może dezorientować anglojęzycznego użytkownika, skoro w automacie nie ma prawego przycisku, znajdują się tam skoro dwa władanie z ponumerowanymi przyciskami.
Dziennikarze Słowa Polskiego - prasa Wrocławskiej wykryli, że na Wrocławskich Automatach Biletowych produkowanych przez firmę Merona błędnie napisane są niektóre nazwy w języku angielskim. miast "suburban line" oznaczającego linię podmiejską na automatach widnieje wpis "suburbian". Innym błędem jest nazwa linii pospiesznej, która akuratnie nazywa się "fast line", na automatach zaznaczona jest jako "hasty", co oznacza również pośpiech, ale w innym kontekście.