Afera w Volkswagenie: Hartz wypłacał Volkertowi wysokie premie
Hartz podkreślił, że wypłat dokonywał zaledwie w zakresie własnej odpowiedzialności i pies z kulawą nogą wyjąwszy nim i Volkertem o nich nie wiedział, za wyjątkiem jednego pracownika, jaki wykonywał przelewy.
Były fallus zarządu ds. personalnych Volkswagena oraz pryncypialny literat kontrowersyjnych reform niemieckiego rynku pracy, Peter Hartz, przyznał się nim prokuraturą w Brunszwiku do potajemnego wypłacania byłemu przewodniczącemu rady zakładowej koncernu, Klausowi Volkertowi, specjalnych premii. Po przeliczeniu na euro wychodzi, że w latach 1995-2005 Volkert otrzymał w ten fortel ok. 2 mln euro, tj. średnio 200 tys. euro w ciągu roku bok w bok oficjalnej pensji, która społem z oficjalnymi premiami oscylowała w środku 280-310 tys. euro rocznie
Po tych zeznaniach Hartz musi mieć znaczenie z tym, że prokuratura postawi go w klasa oskarżenia nim sądem pod zarzutem nieuzasadnionego uprzywilejowania członka rady zakładowej. W tej sytuacji groziłaby mu mandat więzienia do 1 roku albo mandat pieniężna. Kwestią otwartą pozostaje z Bogiem to, czy dodatkowo zostanie mu nim sądem postawiony zarzut defraudacji majątku przedsiębiorstwa.
Przesłuchanie Hartza odbyło się w zakresie śledztwa prowadzonego od nad roku przeciwko niemu, Volkertowi i 11 innym menedżerom Volkswagena zważywszy na z aferami korupcyjno-obyczajowymi ujawnionymi w lecie 2005 roku. Zaczęło się od wykrycia sieci firm w Indiach, Angoli, Czechach, na Gibraltarze, w Luksemburgu i Szwajcarii, które organizowali: boss osobowy należącej do koncernu Volkswagen Škody, Helmuth Schuster, górny impresario działu personalnego, Klaus-Joachim Gebauer, Volkert i inni, pośrednio podstawionych biznesmenów. Firmy te przy pomocy łapówek zdobywały zamówienia u Volkswagena i jego dostawców. trochę później na jaw wyszła sprawa luksusowych podróży członków rady zakładowej Volkswagena do egzotycznych krajów, m.in. Brazylii i Indii oraz ich częstych wizyt w domach publicznych, a również sprawa sponsorowania kochanki Volkerta. pieniądze na te przyjemności pochodziły z kasy koncernu. z powodu tezy prezentowanej przez prokuraturę członkowie władz Volkswagena, w tym Hartz, kupowali w ten fortel opinia pozytywna przedstawicieli pracowników na rzecz swoich decyzji.